• Wpisów:23
  • Średnio co: 111 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 22:03
  • Licznik odwiedzin:5 421 / 2669 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Minęła już połowa dni, które muszę poświęcić na areobiczną szóstkę Weidera i mogę z radością powiedzieć, że idzie mi dobrze. Tak jak na początku, nie ukrywam, było trudno, a ćwiczenia były dla mnie męczące, tak teraz nie są już takim problemem. Oczywiście cały czas jest to dla mnie wysiłek i raczej nie nazwałabym tego wszystkiego przyjemnością ale źle nie jest! Wstawiam zdjęcia z dziś, czyli małe podsumowanie zeszłego tygodnia.




 

 
Herbata jest zdrowa. Chyba jeszcze nigdy nie słyszałam o przeciwnej opini na temat tego trunku. Naturalnie nie samą herbatą człowiek żyje i powinno się pić szczególnie dużo zwykłej mineralnej wody, ale filiżanka herbaty dziennie napewno będzie pomagać nam utrzymywać się w dobrym zdrowiu. Co do magicznych, odchudzającyh herbatek, to jestem dość sceptyczna. Może z powodu tych wszystkich reklam, które specjalnie mieszają w głowach, tak że potem ludzie myślą, że schudną tylko dzięki owym napojom. Wierutna bzdura. Jednak do walki z odchudzaniem gorące napary się przydadzą. Będą suplementem diety, a naszymi sprzymierzeńcami są szczególnie herbata zielona oraz czerwona.


Do pomocy w odchudzaniu pij herbatę czerwoną (Oolong, Puszong, Pu-erh), bo reguluje ona wydzielanie żółci i ułatwia trawienie. Przyśpiesza też zamianę tłuszczu w energię, a co ważne – obniża poziom cholesterolu. Natomiast zielona herbata pozwoli Ci się zrelaksować i oczyścić organizm z toksyn. Jest też ona bogata w witaminy oraz jest dobra na nadciśnienie.
Jak więc widać warto jest się rozkoszować wspaniałą herbatą, a żeby jeszcze piło się ją przyjemniej polecam znaleźć sobie jakąś piękną filiżankę, ażeby móc sobie tak szlachetnie siorbać
  • awatar schudnę.teraz!: @Pani Inwigilacja: Z zieloną herbatą to masz absolutną rację, ale co do wody, to się nie zgadzam. Uważam, że wody nigdy nie za wiele i widzę po sobie, jak wiele ona mi daje. Jednak prawdą jest, że różne osoby różnie reagują :) Pozdrawiam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Gdybym miała tysiaka na zbyciu, to wiem na co bym go wydała Jestem absolutnie zakochana w Wii Fit (Plus), czyli jednym z najnowszych dzieci firmy Nintendo. Wii to konsola to gier wideo, która jest super nowoczesna (jak na nasze super nowoczesne czasy przystało...). Specjalne dodatki wykrywają ruch w trzech wymiarach, dlatego gra tym sprzętem jest taka ekscytująca. Jednak, gdyby chodziło tu tylko o rozrywkę, to nie poświęcałabym Wii całej notki. Chodzi tu dokładnie o pomocnik w odchudzaniu czyli Wii Fit. Dzięki mnogości bardzo ciekawych aktywności, miłej grafiki i dokładnych instrukcji ćwiczenia mogą stać się tylko przyjemnością, a sami nie wiedząc dokładnie kiedy gubimy zbędne kilogramy.


Muszę przyznać, że jest moim marzeniem, aby posiadać taki gadżet w domu, bo myślę, że bardzo szybko bym się w całą zabawę wciągnęła. Podoba mi się również to, że można ćwiczyć wspólnie (np. z rodzeństwem lub ukochanymi), co dodatkowo daje radość i wywołuje zdrową rywalizację. Fajne jest również to, że możesz dokładnie mierzyć swoje postępy i widzisz co jeszcze powinnieneś zgubić. Jestem przekonana, że gra ma również kilka wad, ale ponieważ jestem jak dziecko, zafascynowana wymarzoną zabawką, to żadnych niedogodności nie widzę i cóż... widzieć nie chcę

Zatem, jeżeli ktoś nie ma pomysłu co zrobić z częścią nowej wypłaty lub małej wygranej na loterii, polecam bardzo motywujące Wii Fit
 

 
Tak jak nigdy nie interesowałam się zbytnio sportem, chociaż nie mogę powiedzieć, że go nie lubiłam, tak teraz ciekawą mnie najróżniejsze formy rekreacji + ćwiczeń. Czuję się trochę tak, jakby poszerzały mi się znacznie horyzonty. Mogę powiedzieć, że odkrywam nowe lądy i jestem swoim własnym, sportowym Kolumbem hahaha . Mam wrażenie, że mogłabym spróbować wielu rzeczy, które do tej pory wydawały mi się mało interesujące, bądź też o wiele za trudne. Mówię tutaj np. o nordic walking (w tym przypadku wydawało mi się to nudne). W moim domu mamy aż dwie pary specjalnych kijków do tego rodzaju sportu, ale raczej rzadko były one wykorzystywane.

Teraz natomiast, gdy wczytuję się w zasady tego sportu i jego ogromne zalety, mam ochotę chwycić kijki i ruszyć w drogę

Innym sportem, który wydawał mi się nie dla mnie (tu - z powodu trudności) była deskorolka. Zawsze jakoś mnie do takiego jeżdżenia ciągnęło (czy dziewczyna nie wyglądałaby fantastycznie jeżdząc na deskorolce w swoich różowych balerinkach?), ale miałam wrażenie, że do rzecz nie do nauczenia. I tu proszę, zaskoczenie, nic bardziej mylnego.

Aby nauczyć się tych wszystkich tricków, które można zobaczyć w necie, telewizji lub na placach w dużych miastach, trzeba mieć dużo doświadczenia, niemało odwagi oraz wspaniałą kondycję fizyczną. Natomiast, dla osoby, która złapałaby deskorolkę trochę dla zabawy i odrobiny przyjemności (tak jak w moim wypadku), to nauka na tym kawałku deski (mówię to pieszczotliwie) nie musi być katorgą.

No i oczywiście surfing. Rzecz której nigdy nie próbowałam, jestem zielona jeżeli chodzi o zasady, czy reguły, ale pociąga mnie niemiłosiernie. To chyba jeden z kosztowniejszych sportów, ponieważ przede wszystkim chyba nie da się tego nauczyć samemu, więc trzeba poświęcić trochę czasu i pieniędzy na kursy czy instruktora. Prawdą też jest, że w Polsce warunki nie są najfantastyczniejsze do uprawiania tej aktywności (chociaż wiem, że na Helu są kursy dla różnych grup zaawansowania). No i nic już w tym temacie nie mam do powiedzenia, bo jak pisałam, surfing jest dla mnie czarną magią. Ale jak to z czarną magią często bywa - przyciąga najbardziej



W razie możliwości polecam Wam odkrywać nowe sporty... nawet jeżeli niektóre będą tylko w Waszych marzeniach
 

 
O ironio! Jedzenie, które powinno być przyjemnością podczas odchudzania staje się punktem X naszego dnia. Do tego punktu cały czas zawracamy, o tym cały czas myślimy i ten nieszęsny X nie daje nam żyć. Dieta jest ciężka. To żadna nowość, ale są pewne (zdrowe!) pomysły, które mogą nam co nie co ułatwić. Takim ułatwieniem może być jedzenie 5-ciu posiłków dziennie. Można sobie pomyśleć, że liczenie odstępów czasu od danego posiłku i kalkulowanie sobie w głowie ile to już jedzenia za nami, bardziej nas zbliża do owego "X" niż od niego separuje. Ale to nie do końca prawda. Ponieważ ustalając stały rytm posiłków dajemy sobie nowe nawyki. To prawda, że często trudno je rozpocząć, ale gdy już nabierzemy przyzwyczajenia, pięć posiłków dziennie stanie się dla nas rzeczą oczywistą. To jest trochę tak, jak ze sportem. Zacząć trudno ze wszelkich możliwych powodów (ach, te wymówki!), lecz potem łatwo się przemóc i przyzwyczaić do codziennych (lub częstych) ćwiczeń. Stałe godziny pięciu posiłków pomogą nam schudnąć, a potem utrzymać te nieszczęsne kilogramy w ryzach!
Tak więc powodzenia z ustalaniem kolejnego jadłospisu!
  • awatar schudnę.teraz!: @disappointing . ♥: Na szczęscie rezultaty dają powody do dumy :) Pozdrawiam!
  • awatar disappointing.: masz racje. :) zdrowe odzywianie rowniez wejdzie nam w nawyk, jednak potrzeba czasu. a jak wiadomo poczatki sa najtrudniejsze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Często czytam na wielu forach o tym, że trudno jest rozpocząć bieganie i że czasami sama motywacja nie wystarczy. To prawda. Często przy nadwadze/wieku/braku chęci ciężko jest od razu hasać jak antylopa (nie wiem skąd to porównanie )Co robić w takim wypadku? Odpowiedzią jest szybki marsz. Dla biegaczy pozostanie on zawsze dobrą rozgrzewką, a dla początkujących może pomóc wdrążyć się w intensywne ćwiczenia. Szybki marsz nie jest stratą czasu, ponieważ wykorzystuje, tak jak w biegu, większość mięśni, a zarazem nie przemęcza organizmu. Chodzić szybko w celach sportowych oznacza maszerować równym tempem, który jest szybszy niż podczas spaceru, ale jeszcze nie jest biegiem. Ozacza to, że rozmawiając nie mamy żadnej zadyszki. Wielką zaletą marszowania jest fakt, że możemy go "wypróbowywać" w dość codziennych sytuacjach np. wracając z domu do pracy.
A już najlepiej marszerować w rytmie marsza!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziś miałam ogromną ochotę na coś słodkiego. Jestem na dietcie od około dwóch miesięcy i często myślę o jakiś ciastach, lub kalorycznych przekąskach, ale dziś było mi wyjątkowo ciężko. Tak więc przemyślałam wszystkie za i przeciw i zdecydowałam się na zjedzenie loda. Był on duży i bardzo kaloryczny, ale... nie mam wyrzutów sumienia, że go zjadłam



Dlaczego nie pluję sobie w brodę, że zrobiłam lukę w swojej diecie, aby pożreć pyszne lody? Odpowiedź jest prosta, dieta i odchudzanie ma być dla mnie. Jeżeli miałabym niesamowicie cierpieć, śnić i myśleć cały czas o tym, że mam taką straszną ochotę na lody, to najprawdobodobniej za jakiś czas będąca tak złakniona czegoś słodkiego w końcu zjadłabym ogromną porcję ciasta, czy jakiś przesłodki deser. Ulegając tej zachciance nie mówię stop diecie, ale nabieram jeszcze więcej siły do jej kontynuowania. Jest to oczywiście tylko moje zdanie, oraz metoda, którą wypróbowałam na sobie, ale wydaje mi się, że żeby nie zwariować i normalnie podchodzić do diety i całego odżywiania powinniśmy od czasu, do czasu móc sprawić sobie przyjemność.
A co za dużo, to nie zdrowo Niech nie słabnie motywacja!!!
 

 
Nadszedł czas na wstawienie kolejnej notki ze zdjęciami mojego brzucha. Minął 15. dzień ćwiczeń i nie potrafię obiektywnie powiedzieć, czy coś widać, czy nie. Sprawę rzeczywiście utrudnia fakt, że robię zdjęcia w różnych miejscach i jestem ubrana inaczej (dzisiaj to w tym całym pośpiechu przeszłam już samą siebie...) Ale mimo kiepskiej jakości zdjęć i tak je wstawiam. Czekam na końcowe porównanie!!!


 

 
Chociaż dziś dopiero 14-ty dzień A6W, co oznacza, że nie jestem jeszcze nawet w połowie (ha ha), to zaczęłam już myśleć, co będę robiła PO A6W. Zakładam oczywiście, że wytrwam do 42 dnia, a muszę przyznać szczerze, że czym dalej dochodzę, to tym bardziej wydaje mi się to prawdobodobne. To naprawdę nie jest AŻ tak straszne! Serio. Myślę, że po skończeniu tych ćwiczeń dam sobie trochę czasu na odpoczynek dla całego ciała (prócz biegania, naturalnie!), a dodatkowo tak mi się ładnie składa, że parę dni po skończeniu ćwiczeń wyjeżdżam na dwa tygodni na egzotyczne plaże, zatem będę miała pierwszą okazję pochwalić się moim starym-nowym brzuchem W każdym razie myślałam o tym, jakie ćwiczenia mogłabym zacząć pod koniec sierpnia i zdecydowałam się na takie, które "wprawią w ruch" moje uda (ale ładnie to ujęłam ). Teraz, jak już trochę schudłam, to jestem raczej zadowolona z mojego ciała, ale uda zawsze były dla mnie takim trudnym miejscem. Postanowiłam więc, że zainwestuję w dobrą skakankę (ponieważ to ta dziecięca zabawka może pomóc mi osiągnąć ładniejsze kształty) i dodatkowo rozpocznę te ćwiczenia:


Niestety dziewczyna jest lekko wkurzająca, ale przynajmniej bardzo dobrze pokazane tu są ćwiczenia, które będę mogła codziennie wykonywać w domu. Napewno jeszcze poszperam w necie na temat jakiś ciekawych artykułów, które mówią o kształtowaniou ud, ale mogę zacząć od takiego wideo .
Ale, ale! Nie wybiegam myślami za daleko, najpierw CAŁE A6W, a potem będę robić coś nowego!
 

 
Mogę mówić o szczęśliwym zrządzeniu losu na temat dzisiejszego biegania, ponieważ zmotywowałam się i wstałam dziś o 7 (teraz, kiedy mam wakacje, nie jest to takie proste ) i jak zwykle zrobiłam A6W, a potem wyszłam na jogging. Wielkim plusem uprawiania sportu o takiej godzinie jest fakt, że jest jeszcze mało osób na ulicy, więc nie musisz ignorować rzucanych ukradkiem spojrzeń. Poza tym jest rześko, więc bieganie jest przyjemniejsze niż podczas wielkiego upału. No, a wielki mój traf polegał na tym, że od godz. 10.30 zaczęła się wielka burza i nieustannie leje. Pewnie gdybym wstała późno, to też poszłabym pobiegać, ale przyjemność byłaby mniejsza
Ponieważ ja zawsze biegam rano (może nie będę definiować słowa "rano", bo w wakacje różnie to wychodzi), to uprawiam jogging na czczo. Jest dużo opini na temat czy jeść śniadanie przed uprawianiem sportu czy też nie. Postawmy sprawę jasno, jest to rzecz bardzo indiwidualna. W moim przypadku nie wyobrażam sobie, żebym mogła coś zjeść wcześniej, bo przede wszystkim nie jestem jeszcze głodna, a poza tym czułabym się ciężko podczas joggingu. Ale wiem, że są osoby, które bez śniadania nie mają wystarczającej ilości energii, aby móc uprawiać sport.


Jednak trzeba zawsze mieć na uwadze, że jeżeli zdecydujemy się jeść śniadania przed bieganiem, to posiłek powinnien być zjedzony na ok. 2 godziny przed wyjściem! Tak więc w wielu przypadkach jest poprostu niemożliwością, aby zjeść coś tak wcześnie. Gdy nie mam wakacji, to staram się biegać ok. 7 rano, więc trudno by mi było wstawać o 5-tej, aby cos przekąsić
Jeżeli ktoś natomiast biega wieczorem, to ta notka go zbyt nie dotyczy, ale muszę powiedzieć, że bardzo podziwiam takie osoby, bo ja nigdy nie dałabym rady się zmotywować pod wieczór, aby pójść na jogging!
Tak więc znajdźcie swoją idealną porę i... biegiem!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wczoraj wieczorem, gdy się kąpałam i przygotowywałam do snu poczułam jakiś ucisk między piersiami. Dodtknęłam mostka i poczułam nieprzyjemny ból (coś jakbym miała tam siniaka). Nie wiedziałam skąd wzięło się takie niekomfortowe uczucie, aż do dzisiejszego poranka, gdy poszłam pobiegać. Co się okazało? Mój stanik, którego często używam do biegania, ponieważ nie nadaje się do codziennego noszenia, a dobrze potrzymuje piersi podczas ruchu, uciskał mnie właśnie w tym miejscu przy mostku. Wytrzymałam aż do końca biegania, ale jak wróciłam do nieszczęsny stanik wylądował w koszu.
To była dla mnie dobra lekcja, ponieważ teraz już wiem, że strój sporotwy powinnien być rzeczywiście przemyślany. Ma on nam pomagać w ćwiczeniach, a nie sprawiać dodatkowe problemy! Tak więc odziez nie powinna być za duża (lepiej żeby była przy ciele, lekko uciskająca), buty (ale chyba co do tego nikt nie ma wątpliwości) m-u-s-z-ą być specjalnymi adidasami do biegania, a bielizna powinna sprawić, że biust i tyłek nie podskakują za bardzo
Faceci mają trochę łatwiej, ale i tak powinni zadbać o odpowiednie odzienie.
Ja jeden sportowy stanik w domu już mam, ale muszę koniecznie kupić sobie następny, więc już zaczęłam małe poszukiwania w interncie. Oto mniej więcej moje typy, a zarazem pokazuję Wam co powinnyście mieć pod swoim sportowym t-shirtem:

Ładny i wygodny sportowy stanik z Decathlonu:


Zabudowany biustonosz z Nike, dla pewnych siebie może być również noszony jako top:


Jeden z najbardziej wygodnych staników, który obejmuje każdą pierś z osobna i przyciska je do ciała:


Biustonosz Shock Absorber, który efektywnie odprowadza wilgoć ze skóry:
 

 
Na pewno trzeba się odchudzać z głową. Dieta cud, anorektyczne zapędy, głodówki, radykalne ograniczenie kalorii nie da zdrowych, długotrwałych efektów. Przy okazji wymęcza nasz organizm i cały czas chodzimy nabuzowani, bo jesteśmy głodni. Jednym słowem sensu brak. Gorzej jednak, gdy przy całej naszej dobrej woli, wspaniałym wysiłku, zdrowej dietcie i atywności fizycznej okazuje się, że nie mamy zbyt dobrych wyników lekarskich... Taka sytuacja zdarzyła się właśnie dzisiaj mnie. Dostałam swoje wyniki z badania krwi i okazało się, że mam poziom glukozy (czyli cukrów) dużo poniżej minimalnej. Jestem zaskoczona tymi rezultatami, ponieważ to prawda, że ostro ograniczyłam cukry w mojej dietcie, ale wciąż dostarczam je do organizmu. Poza tym moje odżywianie jest bogate w wiele składników i nie robię żadnych anorektycznych głupot (np. tylko żucie gumy przez całe dni), więc tym bardziej dziwię się tym wynikom. Ale cóż, uważam, że mój organizm nie przyzwyczaił się jeszcze do nowego trybu odżywania i to cała historia
Ale tą notkę dedykuję wszystkim zdrowo się odchudzającym, aby w trakcie swoich zmian żywieniowych i fizycznych byli w kontakcie z lekarzem. Nieprzyjemne by było, gdyby nasze odchudzanie musiało zostać przerwane z powodu jakieś choroby, prawda?
Tak więc biegiem do lekarza i motywujemy się dalej!
 

 
Dziś moja Mama przyłączyła się do moich ćwiczeń, a potem razem ze mną biegała. Było to fantastyczne uczucie, które dało nam wiele radości. Sport uprawiany wspólnie jest bardziej motywujący, bo wiemy, że nie jesteśmy sami. To samo, naturalnie, działa z dietą. Polecam wszystkim nakłanianie swoich bliskich do zdrowszego jedzenia (wciskanie ludziom diety na siłę może nie być dobrym pomysłem...)i do zmieniania swoich nawyków żywieniowych. Żadną nowością jest fakt, że o wiele ciężej jest trwać w swoich postanowieniach i starać się nauczyć nowych sposobów jedzenia, gdy cała rodzina obżera się ziemniakami, podgryzając pączka i popijając wszystko sokiem wielowocowym.
Nasza postawa może zacząć inspirować innych i sprawiać, że oni również postanowią zrzucić zbędne kilogramy/ wzmocnić organizm/ umocnić mięśnie/ zadbać o sylwetkę. Zatem nie bądźmy egoistami i dzielmy się nowo nabytą wiedzą!
 

 
Z małym poślizgiem, bo nie miałam ostatnio dostępu do komputera. Zatem krótko i na temat, czyli wiersz motywacyjny! Coś co znalazłam w internecie i zarazem mnie rozbawiło, jak i trochę dało do myślenia. Oto znalezione dzieło:

Ludwik Jerzy Kern
"Apage Satanas czyli egzorcyzmy tyjącego"

Gdy siadam, by rano zjeść skromne śniadanie
ty wizję mi bułki podsuwasz szatanie,
przeżuwam ja sobie swój serek w cichości,
a ty mi z tą bułka, patronie ciemności!
I w ucho mi szepczesz ty ciemna perełko,
że bardzo jest dobre do bułki masełko.
Lecz na nic sączenie tych jadów w mą duszę,
bo ja się szatanie na bułkę nie skuszę!

Bułeczka z masełkiem nie dla nas, nie dla nas,
Apage,
Apage,
Apage Satanas!

To drobiazg powiadasz, to przecież błachostka,
gdy w kawie mej cukru rozpuści się kostka,
żadnego to nie ma znaczenia dla sprawy,
a jak się wybitnie poprawia smak kawy!
Ty bardzo mnie mnie lubisz, ty dobrze mi życzysz,
ty chcesz bym miał w swym życiu trochę słodyczy,
a ja cię zapewniam wbrew twej reklamie,
że ja się na cukier szatanie nie złamię!

Kawusia słodzona nie dla nas, nie dla nas,
Apage,
Apage,
Apage Satanas!

A jak ty potrafisz ty psie czarnooki
wychwalać zwyczajnych kartofli uroki!
Jak umiesz opiewać przysmaki Polaków,
te frytki, te placki, te kluski z ziemniaków!
Już czuję twój oddech, twój łeb czarnokruczy
i głos twój co mruszy, że ziemniak nie tuczy.
Lecz choćbyś rok kusił i ty i twe zbiry,
ja szybko szatanie nie chwycę za pyry,

Nie dla nas, nie dla nas ten polski ananas,
Apage,
Apage,
Apage Satanas!

Poetycka motywacja, ot co!
 

 
Zatem mija tydzień od rozpoczęcia moich ćwiczeń A6W i tak jak sobie obiecałam wklejam zdjęcia, aby porównywać każdy tydzień. Naturalnie po siedmiu dniach wielkiego efektu nie ma (nie oczekiwałam tego), ale i tak uważam, że fajnie będzie zobaczyć na koniec nawet te małe zmiany.




Wiem, że powinnam do tych zdjęć mieć taki sam komplet bielizny, aby lepiej było widać zmiany, ale trudno, nie będę się specjalnie przebierała, aby zrobić sobie zdjęcie brzucha
  • awatar schudnę.teraz!: @:): Powodzenia! Spokojnie dasz radę zarówno z A6W, jak i bieganiem. Co do ćwiczeń, to nie są one aż tak ciężkie, jak ludzie je opisują na forach, więc da się wytrzymać. A co do biegania, to przecież nie musisz biegać aż tak wcześnie, skoro teraz masz wakacje. Dasz radę!!! I dziękuję za zauważenie różnicy ;)
  • awatar Gość: OMG. popatrzyłam na oba zdjęcia naraz i moim zdaniem widać dużą różnicę!! Dzięki tobie zaczynam myśleć o tym, żeby zacząć to A6W i bieganie codziennie rano( ale troche mnie przeraża wczesna pobódka ok7 czy 7;30 bo ja śpię do 10 w wakacje ;P Codziennie robię ok 90 pół brzuszków więc to A6W myślę że dam radę ;P A tobie gratuluję wytrwałości ;)
  • awatar schudnę.teraz!: @Zapieniony Zgredźmin: Dzięki za ten konstruktywny komentarz! Dobrego wieczoru oraz miłej reszty tygodnia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś nie mam naprawdę czasu na napisanie notki, ale ponieważ obiecałam sobie,że razem z ćwiczeniami A6W każdego dnia będę działać na tym blogu, to się nie poddaję i daję znak życia
Ostatnio znalazłam bardzo ciekawą stronę o głodówce leczniczej. Sama nie wiem co o tym myśleć, bo cała idea jest jednak dla mnie trochę przerażająca. Ja nie dałabym rady być na czymś takim (a poza tym raczej nie miałabym ochoty). Ale dla ciekawskich i chcących odkrywać nowe leczniczo-zdrowotne horyzonty polecam tą stronę:
http://glodowka.pl/
Może kiedyś znajdę osoby, które przetrwały jakiś dłuższy czas na takim niejedzeniu i jak się po tym czuły.

Dla niezmotywowanych... damy radę!

Nadszedł czas na odchudzanie
 

 
Chyba trochę się różnię od innych użytkowniczek pingera, ponieważ nie wstawiam nieustannie zdjęć ślicznych, chudych, modnie ubranych dziewczyn. Co prawda sama lubię czasem takie zdjęcia pooglądać, np. na modowych blogach (The Sartorialist <3), ale czasem zastanawiam się, co takie zdjęcia robią na blogach dziewczyn odchudzających się. Chyba chodzi tutaj o motywację, ale nie jestem pewna. W każdym razie mnie to nie motywuje. Dla mnie większość z tych dziewczyn jest poprostu za chuda, a co najważniejsze mają inne budowy ciała niż ja. Nawet jak schudnę, to nie będę miała chłopięcego typu sylwetki (czyli takiego, który mają modelki). Czasami obawiam się, że takie zdjęcia zamiast motywować, bardziej dołują, a dziewczyny zadają sobie pytanie "dlaczego jeszcze nie wyglądam tak jak ona?". Dlatego dzisiaj postanowiłam, że pokażę pare rzeczy, które moim zdaniem zdrowo przekonują do odchudzania.

* 100 punktów dlaczego musisz schudnąć… z lekkim przymrużeniem oka na pewno pójdzie łatwiej!
http://www.odchudzamsie.pl/odchudzanie/100-powodow-zeby-schudnac

* Kelly Osbourne! Czyli jak dużo schudnąć nie zostając przy tym szkieletem. Poza tym uwielbiam jej nowy styl glamour!!!


* „The biggest loser” amerykański program, który propaguje zdrowy tryb życia. Bardzo otyli uczestnicy niewiarygodnie chudną, a to wszystko dzięki dobrej diecie i ćwiczeniom. Operacjom plastycznym mówimy NIE!

* Lubię wszelkie fora dietowe, gdzie ludzie się wspierają, chociaż nawet się nie znają, a dzielą ich setki kilometrów.

* Młodość! Cóż za motywacja! Wiem, że czym jest się starszym, to ciężej schudnąć, więc czas na zabranie się za siebie jest właśnie… TERAZ!

* Ciąża. Kiedyś (mam nadzieję!) będę w ciąży, a jeżeli będę wysportowana to zarówno poród, jak i powrót do formy nie będą aż tak wielkim problemem.

* I na koniec największa motywacja, czyli rezultaty! Nawet jeżeli są niewielkie i stopniowe, to warto o nie zawalczyć. Gdy widzę, że trochę mnie ubyło, lub że stare dżinsy już wcale nie są ciasne, to mam ochotę starać się jeszcze bardziej.

Na zakończenie; moim zdaniem jedna z piękniejszych modelek, Tara Lynn. Wcale nie trzeba być chudym, aby być oszałamiającym.
 

 
W piątym dniu moich ćwiczeń zaczęłam poszukiwać informacji na temat odchudzającego masażu. Naturalnie taka przyjemność w SPA może kosztować trochę za dużo, aby chodzić na masaż regularnie, ale udało mi się wyszukać czegoś na każdą kieszeń, czyli domowe sposoby.
Ale wpierw, po co w ogóle nam taki masaż?
BO:
• Poprawia krążenie krwi
• Pobudza regenerację tkanek,
• Usuwa szkodliwe produkty przemiany materii,
• Zmiękcza opuchnięte i nabrzmiałe tkanki,
• Poprawia właściwości ruchowe stawów,
• Stymuluje centralny i obwodowy układ nerwowy,
• Poprawia krążenie krwi w mięśniach,
• Opóźnia efekty starzenia skóry,
• Zmniejsza ból,
• Stymuluje system immunologiczny

A żeby wszystkie te powyższe punkty mogły być zrealizowane warto poświęcić chwilkę czasu na takie relaksujące masaże:
Masaż aromatyczny - wcieraj w brzuch olejek do masażu. Dzięki temu rozbijesz grudki tłuszczu, poprawisz krążenie oraz wygładzisz i ujędrnisz skórę.
LUB
Masaż w wannie - wieczorem podczas kąpieli przez kilkanaście minut masuj kolistymi ruchami zgdonie ze wskazkówkami zegara. Możesz zastosować do tego specjalne gąbki, rękawice. Masaż wyszczupla brzuch i wzmacnia mięśnie.


Jednego czego nam potrzeba, to systematyczności, bo efekty są podobno doskonałe!
 

 
A dziś coś na temat kondycji. Gdy zaczynałam moją przygodę z bieganiem (nie lubię jak ktoś tak mówi, a sama teraz używam tego zwrotu...)to w ogóle nie wyobrażałam sobie, jak można biegać nie dostając po paru sekudach od razu zadyszki. Czytałam wiele artykułów na temat biegania i odchudzania, gdzie "wielcy eksperci" opowiadali o tym, że schudnąć można dopiero przy intensywnym biegu, po długim czasie. Czytając to wszystko byłam naprawdę przerażona, bo nie miałam pojęcia jak się za to wszystko zabrać. I oto odkryłam coś wspaniałego, czyli plan 10 tygodniowy. Owy plan polega na stopniowym wydłużaniem czasu biegu, bez żadnego dodatkowego wysiłku ze strony organizmu. W ten sposób, po 10 tygodniach jesteśmy w stanie przebiec 30 minut bez zatrzymywania się i bez większego problemu. Największym jednak plusem tego programu jest fakt, że bieg staje się dla nas przyjemnością, wydłużanie swojego biegu daje dodatkową motywację, a cały trening nie jest tak wyczerpujący, żebyś wrócił do domu i powiedział sobie "oo nieee, już nigdy więcej!" Wręcz przeciwnie! Ta forma relaksu staje się dla Ciebie uzależnieniem... Jak dobrze, że istnieją również zdrowe przyzwyczajenia

Specjalnie dla tego bloga przygotowałam plan 10 tygodniowy. Biegać trzeba cztery razy w tygodniu, czyli w mojej wersji jest to wtorek, czwartek, sobota i niedziela, ale naturalnie możemy zacząć od poniedziałku. Jeżeli ominiesz jakiś trening to nie "odrabiaj" go biegając więcej następnego dnia, lub robiąc go dnia "wolnego", lecz przedłuż swój plan o jeden dzień. I pamiętaj, jeżeli tylko będziesz tego chcieć, to naprawdę biegając odpoczniesz!
 

 
Nadszedł dzień trzeci, a z nim wielkie odkrycie. Otóż przy opisie ćwiczenia piątego w A6W jest napisane, aby robić "nożyce". Tak więc robiłam ruchy nogami, które moim zdaniem przypominają nożyce... Jakie było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że to ćwiczenie powinno wykonywać się inaczej i jest to bardziej "rowerek". Nazwa jest wyjątkowo myląca i myślę, że dużo osób mogło nieprawidłowo wykonywać ten etap (albo może tylko ja jestem taką pierdołą hahaha).
Aby wszystko było już jasne, wciskam tutaj krótki filmik, który rozwieje chyba wszelkie niepewności związane z poprawnym wykonywaniem A6W:

A dla tych, którzy nie są jeszcze pewni czy warto rozpocząć bieganie, czy może sobie jednak darować, muszę powiedzieć, żeby spróbowali. Powiem szczerze, że nigdy nie myślałam, że tak mnie to wciągnie, a teraz nie wyobrażam sobie nie uprawiać joggingu regularnie (4 razy w tygodniu). Jest to tak relaksujące i dające dużo energii na cały dzień! (Brzmi to jak reklama jakiegoś produktu, wiem ). Na przykład dzisiaj byłam pierwszą osobą, która weszła do parku i miałam teren caaaały dla siebie. Było to fantastyczne uczucie, bo zarówno pogoda, cisza i ta zieloność wokoło sprawiły, że czułam się jakbym była zupełnie sama w jakimś spokojnym miejscu, zupełnie oddzielona od reszty świata. Warto było wstać wcześniej, aby przeżyć coś takiego!
Tak więc, zaczynajcie już od teraz! DZIŚ!
  • awatar trinity90: h&m, HOUSE, CROPP, Reserved, kappAhI, Bershka ... ponad 160 ciuszków znajdziesz u mnie na blogu, może coś Ci się spodoba? ZAPRASZAM ! TANIO + SZYBKA wysyłka :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
A bez żartów, ponieważ gdy się śmieję, to czuję mięśnie, które dają o sobie znać. Uważam to za przezabawne, że dopiero mija drugi dzień ćwiczeń, a ja już mam małe zakwasy! Z drugiej strony jest to przyjemne uczucie, bo daje motywację do dalszej pracy.


Dla wszystkich chcących rozpocząć bieganie, lub też dla tych, którzy chcą trochę pogłębić swoją wiedzę na temat joggingu polecam stronę:
http://www.bieganie.pl/?cat=6
Naprawdę motywująca strona.

A tu fantastyczna muzyka, doskonała to lekkich ćwiczeń, jak i spokojnego biegu:
Gotowi? GO!

 

 
Stało się! Z pełną parą zaczęłam od dziś robić ćwiczenia A6W. Potem jeszcze poszłam pobiegać, ale jogging uprawiam już od jakiegoś czasu, dlatego nie była to żadna nowość. Co tydzień będę wklejała zdjęcie mojego brzucha, aby sprawdzić, czy są rezulataty. Niby w internecie da się znaleźć zdjęcia z "przed" i "po", ale spróbuję to na sobie! Zatem, drodzy Państwo, oto zdjęcia z przed
  • awatar schudnę.teraz!: @jestem szalona... ♥: Nie, myślę, że mam zdrowe podejście do swojego ciała i wcale nie podobają mi się dziewczyny, które są za chude i udają, że nie wiedzą, co to anoreksja. Jednak jestem jeszcze trochę zbyt "pełna" i wiem, że po schudnięciu będę się czuła lepiej. W każdym razie dzięki i pozdrawiam!
  • awatar schudnę.teraz!: @mabella: Myślę, że na koniec zrobię sobie wielkie porównanie dnia pierwszego i ostatniego, ale robienie zdjęć co tydzień będzie dodatkową motywacją.
  • awatar jestem szalona... ♥: boze... i Ty sie nazywasz gruba?????? wes nie przesadzaj!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś jest poniedziałek 27.06.2011 to ważna data, ponieważ od teraz podkręcam tempo mojego odchudzania. Chudnę już prawie dwa miesiące i zgubiłam 6 kg. Aktualnie waże 63 kg przy wzroście 168cm co daje mi 22.3 w wskaźniku BMI. Chcę schudnąć do 55 kg, ponieważ mam figurę klepsydry i przy takiej właśnie wadze będę najlepiej wyglądała i świetnie się czuła. Dziwią mnie osoby, które szukają diet typu "8 dni i 23 kg mniej!" lub "jedz przez tydzień tylko marchewkę a będziesz mieć płaski brzuch!". Jedno jest pewne, jeżeli chcesz schudnąć, to musisz na to poświęcić trochę czasu. Dajmy spokojnie odejść tym kilogramom, które zbieraliśmy przez tyle lat...
  • awatar schudnę.teraz!: Dzięki! Na pewno zajrzę!
  • awatar Gość: zapraszam Cie na stronę vitalia.pl dzieki wsparciu dziewczyn i motywacji schudłam 15kg, i nadal chudnę. sam radość, polecam;) i powodzenia życzę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›